Do domu (cz. 2)
Do Kopenhagi dotarliśmy późnym wieczorem 4 października, do domu szalonej malarki Siri (Norweżki mieszkającej w Danii). Spędziliśmy tam trzy noce. Po pobycie w dość spokojnym i raczej nudnym Bergen, Kopenhaga wydaje się miastem znacznie ciekawszym, o dynamice życia kulturowego i rozrywkowego na poziomie Nowego Yorku, z zachowaniem unikalnego charakteru, jaki posiadają jedynie stare miasta. Od strony Malmo do Kopenhagi wjeżdża się ponad 2 kilometrowym mostem (a nie 25-km jak nam się wydawało ;)), drugim, co do długości, na świecie. Niewiele zdjęć niestety nadaje się do pokazania. Odwiedziliśmy Muzeum Erotyki (;)), duński fort, plażę nudystów, sektę scientologii, zamek „potrójny kruk” Hamleta (olbrzymi) w Helsingor, cmentarz, na którym są pochowani H.Ch. Andersen i S. Kierkegaard (ale który pełni głównie funkcje rozrywkowe dla Duńczyków, jako miejsce spacerowania, opalania, biegania i grillowania), targ staroci i różnych dziwnych rzeczy. Duńczycy bardzo chętnie korzystają z rowerów jako głównego środka transportu. Rowerzystów jest w Kopenhadze mnóstwo, wyznaczone są dla nich ścieżki i istnieje przeznaczona dla nich sygnalizacja świetlna oraz parkingi. Widok 30-letniego pana w garniturze nigdzie nie jest chyba tak zwykły jak w Danii. W niedzielę wcześnie rano wyruszyliśmy do Karlskrony, skąd wzięliśmy prom do Gdyni. Ten post powstał właśnie w czasie rejsu.
Filed under: Podróż on October 8th, 2007 | 2 Comments »